RSS
czwartek, 14 lutego 2013

pierwszy krok do świadomość

drugi to działanie świadome, co by nie ulegać albo starać się nie ulegać, każdy w swoim tempie, ale idzie ku horyzontowi ... a za horyzontem klatki nie tylko są otwarte, ich już tam nie ma i nieważne czy ten cel osiągniemy w tym życiu, to jest jedyny kierunek który nadaje wyższy sens naszemu istnieniu, tak uważa nieliniowa

potem zarażanie innych, ludzie są stadni ale to jednostki zmieniają świat, nie warto iść za stadem

a to jest drugi kierunek: http://4.bp.blogspot.com/...%25A3o+2012.jpg



Takie nie będziemy, NIGDY i takiej osoby nie ma na świecie, to jest produkcja fotoszopowa, dokładnie, to jeden z mitów, jeśli coś takiego włącza nam się co jakiś czas zaczynamy myśleć że to jest kanon i dawaj robić te wszystkie sztuczki :-)


11:13, pierogi_z_jagodami
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 lutego 2013

Coś mi przyszło do głowy dzisiaj rano... Moja znajoma miała świnkę miniaturkę, ta świnka jak to świnka była bardzo inteligentna i śliczna, szybko zdominowała domowników i rozkminiała wszystkie patenty na chowanie jedzenia, całe jej życie to było wyszukiwanie kolejnych ciekawostek, które mogłaby pochłonąć i po krótkim czasie ze ślicznego pacholęcia zamieniła się w pokaźna świnię. Tłustości zawisły jej pod ryjkiem, a brzuchal wisiał coraz bardziej rozległy między smukłymi nóżkami. Poza tym pakowała się im do łóżka i ogólnie robiła co chciała a oni ja uwielbiali. Była rozmowna, kontaktowna i miła.

Bydle inteligentne i generalnie nastawione na żerowanie.

Skutek - nadwaga i jak sądzę choroby związane z nieprawidłowym karmieniem.. tego już nie sprawdziłam, bo straciłam kontakt ale z całą pewnością, podobnie jak to jest u przekarmionych psów. Ludzie pakują je przekarmiając w to samo w co sami włażą - alergie, choroby serca, kręgosłupa itd. Wszystkie znajome psy z sąsiedztwa, psy schorowanych emerytów były tak samo załatwione jak ci emeryci.

I zobaczyłam oczyma wyobraźni te wszystkie zatuczone świnki w hodowlach żyjące tylko po to żeby zaspokajać nasze łaknienia, te rybki chowane w metalowych klatkach albo stawach, to całe hodowlane obrzydlistwo i zobaczyłam na koniec że ucywilizowana ludzkość jest dokładnie taka sama... mieszka w ciasnocie, żre jak powalona.. byle więcej, byle smaczniejsze... jeśli nie jedzenie to przedmioty, zanęty wrzucane przez kulturowe czy cywilizacyjne okoliczności, byle więcej, byle nowe, takie permanentne ostre żerowanie... i zamienia się w fermę utuczonych żarciem i antybiotykami nieruchawych "świń" fermowych, a mózgi maja zapchane medialnym badziewiem ... strasznie jestem ciekawa kto ma z tego korzyści, bo na pewno nie ta bidna ludzkość.... :mrgreen: Której się zresztą wydaje że to jest raj na ziemi.

Ludzkość nawet zapomniała po co i dlaczego są potrzebne okresy postu i wstrzemięźliwości... że śmierć jest jej najlepszą i najwierniejszą przyjaciółką .... ludzkość choruje, niedomaga podtrzymywana przez kilogramy pigułek, jak uzależniona ... i umiera na koniec bardzo długo dzięki tym pigułkom, przy czym stale uważa, że jej temat nie dotyczy bo przecież zawsze jest wieczna, piękna, młoda i inteligentna co najmniej jak ten Dorian Grey którego nie dawno widziałam w Teatrze Rozmaitości jak na golasa latał po scenie ;-) Całkiem miał ładny tyłeczek, ale to już inny temat. Ludzkość czasem płacze identycznie jak te krowy, kiedy im zabierają cielęta, ale uważa się za pana stworzenia i coś znacznie lepszego i mądrzejszego, a zachowuje się bez elektrycznego bata i klatki dokładnie tak samo jak rzeźne świnki ;-)

I tako mi się zebrało, a jak się zebrało to się napisało
, amenramen.

niedziela, 27 stycznia 2013

Zgadzam się ze wszystkim co jest w tym artykule napisane. Gdzieś przeczytałam, że nie wolno kopiować cudzych tekstów i fotek bez zgody autora, nawet jeśli sie poda link do źródła. Więc zapodam tylko cytat, który odzwierciedla moje przemyślenia zrodzone bardzo wiele lat temu. Część energicznych ludzi nam wyjechała, część porządnych genów wyrżnięta w różnych powstaniach i wojnach. Została garść nielubiących zmian i osiadłych w każdym sensie tego słowa ukorzenionych mocno osobników ;)

"(...) Społeczeństwa, w których imigranci lub ich potomkowie odgrywają znaczącą rolę, są specyficzne. Charakteryzuje je niezwykła dynamika, ponadprzeciętna akceptacja dla ryzyka oraz podkreślanie, że to człowiek jest odpowiedzialny za to, jak potoczy się jego życie.

Jest tak, ponieważ są to wartości odbijające nietypowy temperament, który jest jednak typowy dla imigrantów i ma wiele wspólnego z maniakalną fazą choroby afektywnej dwubiegunowej (z wystąpieniem której może się zresztą wiązać), czyli stanem twórczego poszukiwania nowości oraz obniżonego lęku i podniesionej tolerancji na ryzyko, co może być wielką siłą napędową dla jednostki, ale też społeczeństwa, w którym taki człowiek funkcjonuje. O takim powiązaniu mówią zresztą niektórzy neurobiolodzy oraz psychiatrzy, wśród których wiodącą rolę odgrywa Peter C. Whybrow – sam będący imigrantem autor „American Mania. Ciągle więcej, ale nigdy dość”. (...)

Selekcja behawioralna ma dwie strony. Imigranci przybywają nie tylko „gdzieś”, ale też „skądś”. To, co dla jednej gospodarki jest zastrzykiem ludzi odważnych, innowacyjnych i skłonnych do podejmowania wyzwań, dla innej jest ich ubytkiem. Niekiedy jest to ubytek ogromny i taki, którego nie da się w żaden sposób załatać. Społeczeństwo pozbawione „dopaminowców” traci równowagę i gubi dynamikę. Nie potrafi się zmienić, nawet kiedy rzeczywistość domaga się zmian. Jak – nie przymierzając – Polska w ostatnich latach?"

Więcej przeczytasz tu: http://www.elondyn.co.uk/newsy,wpis,16728

sobota, 26 stycznia 2013

Tyle się ostatnio ględzi na temat wiary, Boga, wartości, systemu. Nóż się w kieszeni otwiera, bo oczywiście w celach politycznych. I jakich jeszcze? Czy ktoś ma na celu moje dobro, albo twoje?

Biblia. Kto i kiedy spisał te piękne cytaty? I w jakim celu? Wiesz czy wierzysz? Bo to jest różnica. Wierzyłam kiedyś w św. Mikołaja i wspominam dosyć miło ten czas.Ale z tego się wyrasta. Św. Mikołaj i Bóg są bardzo przydatni przy wychowywaniu dzieci, ale z tego sie kiedyś wyrasta, chyba?

Jezus dawno już nie żył, a mitem posługiwano się w konkretnych polityczno ideologicznych celach. To tak jakby teraz spisano dzieje kogoś, kto żył przed II wojną światową nie posiadając żadnych dokumentów i materiałów historycznych. Weź pod uwagę, że wówczas zasadniczym przekazem był ustny, wyjątkowo zawodny i otwarty na twórczą inicjatywę gawędziarzy w zależności od potrzeb słuchaczy. Opowieści dziwnej treści krążyło masa, my ich nawet nie znamy. Oficjele kościelni nie zażyczyli sobie mieć ich w tzw piśmie świętym również z powodów ideologicznych, bo im nie pasowały do koncepcji Jezus najprawdopodobniej istniał, tyle że ta cała otoczka jaka nasączane są nasze umysły jest dziełem zupełnie kogoś innego i dobrze jest mieć tego świadomość. Na dodatek temat jest trefny i mało kto tak do końca się bierze za naukowe przebadanie tematu. Dowody pochowane głęboko na wszelki wypadek. W Watykanie na przykład.

09:51, pierogi_z_jagodami
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 stycznia 2013

Mosuo czyli matriarchat. To mi się podoba.

Cytuję za ciocią Wiki: "(...) Gospodarstwa domowe yidu wywodzą się z już nie istniejących, ale wciąż pamiętanych, podklanów zwanych siri (te z kolei wywodzą się z klanów er). Rodziny pamiętają swoje siri, co ma znaczenie w obchodach świąt — rodziny z tego samego siri razem obchodzą święta poświęcone przodkom, mają też wspólny cmentarz. Na czele matrylinearnego gospodarstwa domowego — yidu, stoi dabu — matka lub inna kobieta z rodziny, wybrana ze względu na wykształcenie i zdolności. Dabu jest odpowiedzialna za zapewnienie rodzinie wyżywienia i innych zasobów oraz za podejmowanie decyzji w ważnych sprawach rodzinnych. Każde gospodarstwo domowe ma od około 8 do 20-30 członków. Wszyscy mieszkają razem, w jednym, dużym domu. Oprócz matki — dabu dom zamieszkują: jej rodzeństwo (zarówno bracia, jak i siostry), jej córki i synowie oraz dzieci córek, jak również babcia — łącznie 3 do 4 pokoleń. Członkowie rodziny nigdy, poza trzema rzadkimi wyjątkami, nie wyprowadzają się z domu rodzinnego. Te wyjątki to: założenie przez córkę nowego domu, gdy rodzina jest zbyt duża; wyprowadzenie się córki do rodziny, w której brakło kobiet; wyprowadzenie się syna do rodziny, w której brakło mężczyzn.

W matrylinarnej społeczności Mosuo panuje ścisły podział ról na kobiece i męskie. Kobiety odpowiedzialne są prowadzenie domu (dabu) oraz wszelkie prace domowe. Mężczyźni wykonują cięższe prace i pracują zarobkowo oraz są odpowiedzialni za wszystkie sprawy związane z pogrzebami. Bracia matki odpowiedzialni za życie religijne i obchody świąt. Wszystkie siostry pełnią rolę matek dzieci swoich i swoich sióstr. Kobieta zapytana, ile ma dzieci zawsze odpowie liczbą odpowiadającą liczbie dzieci swoich i wszystkich jej sióstr. Niepełnosprawni są uważani za wysłanników boga i mają swoje specjalne miejsce w społeczności Mosuo. Wszystkie dobra materialne, w tym pieniądze zarobione przez mężczyzn, są własnością całego klanu. Każdy z jego członków wnosi wkład pracy stosownie do swoich umiejętności i korzysta z dóbr odpowiednio do swoich potrzeb. W ten sposób również osoby chore czy za stare, by pracować, mają zapewnioną opiekę i wyżywienie.

(...)

Najbardziej niezwykłym aspektem kultury Mosuo jest praktyka tzw. „chodzonego małżeństwa“ (chiń. 走婚 zou hun), który jest dominującym systemem małżeńskim wśród Mosuo żyjących w okolicach jeziora Lugu Hu a także w Syczuanie w okolicy Zuosuo i Yonging. Związek ten polega na tym, że zarówno mężczyzna, jak i kobieta na stałe mieszkają w swoich domach rodzinnych, a mężczyzna zaakceptowany przez kobietę odwiedza ją po kolacji i zostaje u niej na noc, po czym wraca do swojego domu rano. Dzieci powstałe z takiego związku są dziećmi kobiety i są wychowywane przez jej rodzinę, a więc przez jej siostry, braci i innych mieszkańców domu, rozstanie się kochanków nie ma więc wpływu na ich sytuację. Para nie jest złączona żadnymi więzami ekonomicznymi. „Chodzone małżeństwo” oparte jest wyłącznie na miłości i wzajemnej atrakcyjności."

O Mosua jest też TU

 

08:44, pierogi_z_jagodami
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 stycznia 2013

11 stycznia 1906 w Baden się urodził. To był wielki człowiek.

 

a dzisiaj słońce.

rozkrakane wronami.

w ciszy niedzielnych trzaśnięć porannych

niecierpliwych

ponaglonych

klekotem oberwanej furtki

albo rzężeniem radioodbiorników

budzi się niedziela

skora do lenistwa

mrówcza

tak jak się mrówczą poranne idiotyczne wiadomości

obrzydliwie kolorowe

czy ktoś jeszcze pamięta co to znaczy subtelna kolorystyka?

wystarczy za okno

na śnieg

na jego wszystkie fraktale, biele i gwiazdy

wyrzucić grata

 

ave niedziela

ze słońcem

08:58, pierogi_z_jagodami
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 stycznia 2013

Wreszcie cisza. Wczoraj strzelali cały dzień, wieczorem to już była kanonada, o północy nic nie powiem. Uważam, że to bzdura i niebezpieczna zabawa, ale ludzie lubią. Kilka osób zginęło, kilkadziesiąt jest rannych, nawet nie tak wiele, biorąc pod uwagę, że byli pijani. Przyznam, że wyjątkowo mnie to irytuje. Głupota szaleje, coraz bardziej.

Nie wiem kompletnie po co strzelają teraz, kiedy wszyscy śpią.

Przeczytałam przypadkiem horoskop dla siebie na 2013, okazało się, że mogę zajść w ciążę, muszę uważać na nowe znajomości zwłaszcza w biznesie i na nowych kochanków, bo mogą okazać się marni. Hehe. Dla kogo te horoskopy są pisane? Nie wiem, chyba dla ludzi o mózgach przepiórek, przepraszam wszystkie przepiórki.

Zatem susem w nowy rok, umowny, powiedzmy sobie szczerze, bo cały nasz kalendarz jest umowny, ale skoro się umówiliśmy, to myk i już jesteśmy w nowym roku, nie, w Nowym Roku, słonecznym, ciepłym, z telewizorem gadającym za ścianą, z rocznym bachorkiem tresującym swoich starych od rana, z gderliwą sąsiadką, która ma o świcie przypływ mocy twórczych i narzeka na wszystko. Dzień, jak co dzień. Dzisiaj zrobię spory kawał mojego nowego pięknego sweterka.

Pyszne śniadanko, mały look na pokój, zmiotka, parę drobiazgów hop do schowków co by się nie poniewierały i cicha modlitwa, że ci kretyni przestali wreszcie strzelać, bo to robi się męczące. Ale pewnie będą wystrzeliwać zapasy jeszcze z kilka dni.

11:25, pierogi_z_jagodami
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 grudnia 2012
sobota, 29 grudnia 2012

Dawno nie śpiewała. Jeśli śpiewam sama sobie kołysankę, którą kiedyś chętnie nuciłam dzieciom to znaczy że jest dobrze!

Idzie niebo ciemną nocą,
ma w fartuszku pełno gwiazd.
Gwiazdy świeca i migocą,
aż wyjrzały ptaszki z gniazd.

Jak wyjrzały, zobaczyły
to nie chciały dłużej spać.

Kaprysiły, grymasiły,
żeby im po jednej dać.
Gwiazdki nie są do zabawy,
tożby nocka była zła.
Bo usłyszy kot kulawy,
cicho bądźcie! Aaa...

słowa: Ewa Szelburg Zarębina

czwartek, 27 grudnia 2012

Zgłoszenie:

tematyka wiadomości: skarga - informacja pasażerska
temat: zachowanie współpasażerów
treść: W związku z tekstem:
http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/galeria/1662395,od-stycznia-2013-wchodzi-nowy-regulamin-ztm-koniec,id,t.html?utm_source=newsletter&utm_medium=email&utm_campaign=warszawa#

Mam pytanie drodzy Szanowni Państwo z ZTM:
A co, kiedy do autobusu wchodzi pijana banda kreatywnie używająca patriotycznych ewentualnie ligowych haseł? Kiedy drą się, śpiewają, przeklinają? Kiedy zawłaszczają całą przestrzeń dla siebie? Byłam świadkiem, jak zwyzywali spokojnie siedzącego ciemnoskórego człowieka od czarnuchów i spowodowali, że opuścił \'biały autobus\', bo się bał. Dlaczego my, pasażerowie, to musimy znosić? Dlaczego kierowca nie reaguje? Kilka razy byłam świadkiem takiego zdarzenia. To że ludzie się zwyczajnie boją, mogę zrozumieć, zwłaszcza że często są starsi i słabsi, a banda pijanych bydląt wygląda groźnie. Dlaczego nie ma procedur? Kierowca powinien natychmiast wezwać policję, a policja powinna natychmiast się pojawić i bydlęta w autobusu wystawić. W autobusie nie powinni przebywać obok normalnych pasażerów ludzie zachowujący się głośno, albo agresywnie pod wpływem alkoholu. Wydaje mi się że nawet wracający z meczu bandyci śpiewający na cale gardło swoje przyśpiewki nie powinni swoim zachowaniem zmuszać innych do znoszenia tego. Dlatego nic się z tym nie robi? Dlaczego dajecie im poczucie bezkarności, dlaczego dajecie im swoje autobusy?
A co ja mam zrobić? Jestem szczupła, wiotka i nie dam sobie z takimi rady, jak mam reagować? Kogo zawiadamiać, przecież to powinien robić kierowca. Dlaczego kontrolujecie z takim zapamiętaniem bilety, podnosicie ceny, a nie dajecie nam komfortu który nam się należy.

Odpowiedź:

Szanowna Pani,

            Uprzejmie wyjaśniam, że kwestie bezpieczeństwa i zasady postępowania w sytuacjach zakłócenia porządku publicznego oraz zagrożenia zdrowia i życia pasażerów komunikacji miejskiej, opisane są w Regulaminie przewozu osób i bagażu środkami lokalnego transportu zbiorowego w m.st. Warszawie, obowiązującym z mocy Uchwały Nr XXX / 596 Rady m. st. Warszawy z dnia 13 maja 2004r.

            Zgodnie z jego postanowieniami, obsługa pojazdu, pracownicy nadzoru ruchu i kontrolerzy biletów obowiązani są do wydawania wskazówek, uwag oraz poleceń mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa pasażerów, prawidłowe funkcjonowanie przewozu organizowanego przez m.st. Warszawę oraz egzekwowanie postanowień niniejszego regulaminu. Pasażerowie zaś obowiązani są podporządkować się ich wskazówkom, uwagom oraz poleceniom  (§ 3). Osoby uciążliwe, zagrażające bezpieczeństwu lub porządkowi mogą być usunięte z pojazdu, przystanku lub ze stacji metra, bądź niedopuszczone do przewozu lub wejścia do strefy biletowej metra. Pasażerom tym nie przysługuje zwrot opłaty za ewentualny przejazd lub wejście do strefy biletowej metra. Osoby nie posiadające ważnego biletu, odmawiające zapłacenia należności za przewóz i odmawiające okazania dokumentu tożsamości kontrolerowi biletów, również mogą być usunięte z pojazdu lub strefy biletowej metra (§ 11). W przypadkach nadzwyczajnych, takich jak np. zagrożenie zdrowia lub życia, popełnienie przestępstwa, rażące naruszenie przepisów porządkowych lub inne poważne zakłócenie porządku publicznego, obsługa pojazdu uprawniona jest do zmiany ustalonej trasy przejazdu w celu skorzystania z pomocy odpowiednich służb, w szczególności Policji, Straży Miejskiej m.st. Warszawy, jednostki ratowniczo-gaśniczej, placówki służby zdrowia. W tego typu przypadkach Dyżurny stacji metra uprawniony jest nawet do zamknięcia stacji metra dla ruchu pasażerskiego (§ 12). § 13 wyraźnie precyzuje, że w pojazdach lokalnego transportu zbiorowego, na stacjach metra oraz na przystankach pasażerom zabrania się zakłócania w inny sposób spokoju pasażerów (ust. 21).

            W związku z powyższym właściwe jest przekazywanie przez pasażera informacji o zdarzeniach niebezpiecznych obsłudze pojazdu, która na miejscu, w zależności od okoliczności decyduje o sposobie dalszego postępowania. Ponadto, jeśli pasażer uzna za niezbędne, wskazane jest także zgłaszanie ich bezpośrednio do odpowiednich służb porządkowych, tj. Straży Miejskiej (986) czy Policji (997), Pogotowie ratunkowe (999). W tym celu została miedzy innymi uruchomiona procedura SMS INTERWENCYJNY, w ramach której na nr 723 986 112 (Straż Miejska) pasażer wysyła smsem niezbędne informacje, służące identyfikacji pojazdu, miejsca i charakteru zdarzenia oraz podjęciu stosownych działań zaradczych.

            Natomiast w sytuacji, gdy postawa czy zakres czynności interwencyjnych wymienionych na wstępie pracowników (np. kierowcy, motorniczego, kontrolerów) uznawane są przez pasażerów za niewystarczającą, czy wręcz kwalifikowane być mogą jako zaniedbanie, wówczas wskazane jest oficjalnie zgłaszanie skarg bezpośrednio do właściwego przewoźnika (np. MZA, MOBILIS, ITS, PKS Grodzisk Mazowiecki, TW, METRO, SKM) lub ZTM.

Z poważaniem 

...

Dział Analiz Handlowych

Zarząd Transportu Miejskiego

10:03, pierogi_z_jagodami
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27